środa, 24 maja 2017

Czas rojenia się pszczół. Też u mnie :-)

Po rójce. Dwie rodziny.
Już wróciłem z podróży za pszczołą na Krecie. Było rewalacyjnie! Ze znanych mi odwiedzonych krajów śródziemnomorskich myślałem, że Włochy są najatrakcyjniejsze. Ale po podróży na Kretę mogę stwierdzić, że jest co robić na tej wyspie. Polecam zwiedzanie na skuterze okolicznych plaż (zarówno piaszczystych jak i kamiennych), czy okalających je gór. Wycieczki z historią w tle dla miłośników mitów greckich (czasy minojskie), czy książek Kazantzakisa. Można też nurkować i popływać skuterem wodnym. Oczywiście wrócę w kolejnym poście do obiecanej flory na Krecie oraz spotkania z lokalnym pszczelarzem. 
Ale do rzeczy. Przed wyjazdem przygotowałem ule do mojej nieobecności. Dodałem po korpusie z węzą (półnadstawki już wcześniej), zerwałem mateczniki i czerw trutowy w gniazdach) i zwiększyłem wentylację. Zaraz po moim wyjeździe zrobiło się cieplej w Polsce, więc dziewczynki zaczęły intensywnie pracować. Po dwóch tygodniach kiedy wróciłem na drugi dzień postanowiłem zrobić przegląd. Ale trawa w ogrodzie była taka duża, że musiałem złapać za kosiarkę. Około godziny 11-stej zauważyłem, że mój przegląd, w jednej z rodzin jest już spóźniony. Widać to na filmie. 
Wyroiły się. Ich lot trwał około 40 min, potem zaczęły osiadać na śliwie u sąsiada. Kiedy poleciałem przygotować ul do zasiedlenia, po ich ewentualnym złapaniu oraz zabrać potrzebne do tego rzeczy one znikneły! Już miałem przejść do sąsiada po rójkę , gdy zauważyłem, że nie ma zguby :-) Trwało to około 20 min. Po konsultacji z moim guru (Krzyś z Płocka- serdeczne dzięki za rady) okazało się, że mogą być dwie przyczyny. Przemieściły się w inne miejsce, bo były dwie grupy i tylko w jednej matka lub jej w ogóle nie było. Szukałem lornetką w okolicy, ale nie znalazłem. Więc otworzyłem ul macierzak i co widzę, wszystkie wróciły! Okazało się, że matka przed moim wyjazdem w trakcie przeglądu została zamknięta w górnym korpusie. Zrobiłem więc szybki odkład z matką 3 ramki czerwiu i 3 miodu, dodałem węzę oraz zerwałem znalezione mateczniki i czerw trutowy. Rójka to fabryka do zabudowy węzy, więc nie może jej zabraknąć. W macierzaku zerwałem też znalezione mateczniki i sprawdziłem, czy są młode jajeczka (1 do 3  dni), aby mogły w osieroconym stanie wychować sobie nową matkę. 
Dodam, że mają dużą siłę i będą też w stanie zebrać mi miód. Dziś pada, ale wczoraj widziałem, że ładnie obydwa gniazda pracują i póki co, wszystko ok. Obecnie, na potwierdzenie sielskiej atmosfery rodzin zdjęcie zbierającej pyłek robotnicy na kwiatach maków w ogrodzie. Podoba się Wam, bo mi tak :-)
Pszczoła kaukaska na kwiatach maków w moim ogrodzie.
Właśnie zakwitły.



piątek, 19 maja 2017

Podróże za pszczołą- Kreta GRECJA cz.2. Miody kreteńskie.

Widok gór na Krecie (uprawy drzew oliwnych).
Wcześniej wspomniałem o różnorodności roślin na krecie. Temat jest tak obszerny, że postanowiłem go rozwinąć w kolejnym poście. W tym poście wspomnę o produkcji miodu. Klimat na Krecie umożliwia produkcję miodu przez 8 miesięcy. Miodobrania pszczelarze wykonują około 4 razy w roku. Zaletą miodów z tej Greckiej wyspy jest brak wielkohektarowego rolnictwa, a większość pasiek jest rozlokowana na terenach górskich, czy parkach natura 2000. W Polsce wielokrotnie, my pszczelarze próbujemy nagłaśniać problem oprysków ochrony roślin wykonywanych w ciągu dnia i ich wpływu na uśmiercanie pszczół, np. na uprawach rzepaku. Mam nadzieję, że zdrowy rozsądek rolników, uświadamianie oraz ustawodawstwo prawne wyeliminują ten problem w naszym kraju. Na Krecie produkty pszczele (zasadniczo) są pozbawione pestycydów i środków ochrony roślin. Największą popularnosc zdobyły tu dwa gatunki miodu. Jest to miód tymiankowy oraz sosnowy. Są też miody sezonowe wielokwiatowe: wiosenny i zimowy. Cena za litr to około 10 Euro. Mniejsze słoiki są jednostkowo droższym zakupem (około dwukrotnie). Dodaje się do nich czasem w celach marketingowych plastry miodu lub orzechy.

Film ze sklepu regionalnego na Krecie z miodami.   >>>>
https://m.youtube.com/watch?v=_XjB0pQxRj0

niedziela, 14 maja 2017

Podróże za pszczołą- Kreta GRECJA cz.1.

Kwitnący koper włoski w Grecji- oblegany :-)
Moja podróż jeszcze trwa. Udało mi się dotychczas zdobyć o pszczelarstwie na Krecie kilka informacji. Jest jeden pszczelarz- potentat, który posiada 2 tys uli. Ma je rozlokowane w wielu miejscach na wyspie. Głównie w okolicach Lassithi (czytaj Lasiti), czyli w części południowo-wschodniej wyspy. Specjalizuje się w produkcji miodu tymiankowego oraz piniowego, czyli ze spadzi sosny śródziemnomorskiej. Miód tymiankowy jest właśnie specjalnościa pszczelarzy na Krecie. Dodatkowo zajmuje się on hurtowym skupem miodu od lokalnych pszczelarzy oraz produkcją matek. Informacje mam z pierwszej ręki, bo od jego siostry Eva (dziękuje za przemiłą rozmowę). Znalazłem i odwiedziłem też pasiekę, która była posadowiona na tarasie opuszczonej tawerny, na zboczu góry z widokiem na morze śródziemne (można "dziewczynkom' pozazdroscić takiego widoku). Wokół nieużytki z mieszaną dziką roślinością, pełno kwiatów jedno i wieloletnich oraz krzewy. Nigdzie wokoło nie było rolnictwa ze środkami ochrony roślin, czy pestycydami.
 
Film z pasieki koło tawerny w górach >>>

https://youtu.be/KJ9dc0nK_TI

Odwiedziłem też dwie małe wioski, koło Mochos, gdzie znalazłem  namiary na lokalnego pszczelarza, którego to zamierzam odwiedzić i zamieścić Wam relacje. Trzymajcie za mnie kciuki, aby się udało, gdyż nie zna on angielskiego i będzie to nielada wyzwanie :-) Liczę na pomoc życzliwych Greków ze znajmością języka angielskiego. Musi się udać!

środa, 3 maja 2017

Poidło pasieczne, a czysta woda.

Mahonia ostrolistna, ang. Oregon-grape
mahonia pospolita, ościał.
Zastanawiałem się o czym tym razem Wam napisać. I same „dziewczynki” mi podpowiedziały, gdy byłem zobaczyć kolejny raz, co dzieje się obecnie na pasiece. A na pasiece zachowanie pszczółek jest powtarzalne jak obecna aura. Można już właściwie być pewnym jednego, powtarzalności pogody. Od miesiąca pogoda raczej się nie zmienia. Jest zimno i stabilnie. Można by powiedzieć jest stabilny okres miesiąca niepogody :-) Co prawda chyba wszyscy pszczelarze, rolnicy i sadownicy w Polsce już mają tego dość, no ale co Nam pozostało jak nie uśmiechać się? Rano w okolicach Poznania temperatura wynosi około 6-8 st C, a potem rośnie i osiąga maksymalnie temperaturę 12 st C. Pszczoły też już przyzwyczaiły się do tej sytuacji. Wiedzą, że mają mało czasu na pobieranie pożytków tzn. nektaru i pyłku w ciągu dnia. Dodatkowo zapasy żelazne miodu na plastrach maleją. Najbardziej aktywne są moje Pszczoły Kałkaskie. Wykorzystują każdy czas, gdy tylko nie pada deszcz. Zauważyłem, że rano oblatują miodowo silnie pachnącą- mahonię ostrolistna i pobierają tam nektar, potem zbierają pyłek z mniszka lekarskiego.
Zauważyłem, że co trzecia pszczoła lądująca na wylotku ma zebrany pyłek na obnóżach. Wieczorem za to głównie latają po wodę. Przy poidle jest wtedy niezły ruch. Zamieszczam zdjęcie z moim wykonanym samodzielnie poidłem.
Moje poidło dla pszczół- oczko wodne.
Bazą jest kuweta, która jest umieszczona w wykopanym zagłębieniu w ziemi. Całą kuwetę dodatkowo przykryłem grubą czarną folią. W środku włożyłem dwie cegły, na których jest ułożony mech oraz trawa z pobliskich mokradeł. W środku zbiornika, dla spełnienia funkcji oczyszczającej rośnie włożony w donicę przepuszczalną tatarak. Dodatkowo korzeń rośliny jest otulony ligniną do oczek wodnych, aby nie ubywało z niej ziemi, a donica była przepuszczalna dla powietrza i wody. Ziemia tataraku jest z jego naturalnego środowiska tzn. torfowiska (odczyn kwaśny), a dla uzupełnienia donicy oraz stworzenia warstwy filtrującej dodałem żwir. Na obrzeżach kuwety wysypałem żwir i obłożyłem kamieniami (nie rosną chwasty i dla stabilizacji podłoża). Tak wykonane poidło jest chętnie odwiedzane przez pszczoły, a zwykłe pojemniki z czystą wodą prawie wcale. Jest to poidło komponujące się z otoczeniem. Obok mam ławeczkę na której siadam, obserwuję i odpoczywam.
Włożyłem w wykonanie trochę pracy, ale polecam znalezienie zbiornika naturalnego obok siebie i pobranie z niego kilku pomysłów- roślin do swojego oczka na pasiece. Natura sama wie, co dla niej dobre. Oczywiście jeśli nie zrobicie poidła to pszczoły same znajdą sobie wodę, ale muszą poświęcić na to swoją energię i czas.
W literaturze pisze się często o stosowaniu czystej wody dla pszczół. W praktyce kończy się to często wodą z kranu z chlorem. To nie jest dobra woda dla pszczół! Wystarczy sprawdzić, którą wybiorą? Zerknijcie na doświadczenie wykonane w Pasiece Sosna. U mnie wolą poidło, a nie czystą wodę z kranu. Dla zainteresowanych ciekawe doświadczenie. Zamieszczam link:

https://www.youtube.com/watch?v=RqCaXyJ_FHM

Pszczółki zdecydowanie wolą taką jak np. ta moja ze zbiornika „naturalnego”, który im wykonałem. A jeszcze istotne jest dodanie keramzytu. Mają ułatwione pobieranie, nie topią się, a woda się od niego nagrzewa, co jest dla pszczół korzystne.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Miododajna czereśnia przed powrotem zimy, a propolis (kit pszczeli :-)


Czereśnia miododajna pszczoły zbierają pyłek początek kwietnia 2017 >>>

Obecnie za oknami widok jakby nie było jeszcze wiosny… Mi taka aura kojarzy się z klimatem Norwegii, tylko zamiast widoku fiordów, w ogrodzie coraz gorzej wyglądające kwiaty na rabatach i drzewach owocowych. Coś mi się wydaje, że po ostatnich przymrozkach słabo będą owocować, pomimo tego, że wcześniej pszczółki skrupulatnie je oblatywały. Obecnie raczej robotnice pełniące funkcję żołnierzy muszą coraz częściej wymuszać na młodych pszczołach, aby nie wychodziły na wylotek ula, z uwagi na temperaturę. Dziś w nocy nawet padał deszcz z gradem, a wiatr obudził mnie w nocy kilka razy- tak świstał na zewnątrz.
Pomyślałem, że warto zastanowić się jeszcze raz nad tematem gospodarki pasiecznej na danym typie ula- drewniany, ocieplony WLKP. Ciekawy wydaje mi się opis swojej gospodarki jaką zamieścił na FB, Andrzej i Beata Cegiełko. Szczególnie aspekt używania beleczek między-ramkowych. Stosowane one są, z tego co wiem, tylko w Polsce. Mają one raczej więcej przeciwników niż zwolenników. Dodatkowo wielu młodych pszczelarzy, a już na pewno tych z dużymi pasiekami będzie kręcić nosem i twierdzić, że to kłopotliwe, czasochłonne, że łatwiej używać ramek hoffmanowskich. Ale?
Obecna pogoda udowodniła, że ul przy stosowaniu beleczek jest bardziej dostosowany do zmiany pogody i wszelkich ruchów z półnadstawką, czy też korpusami. Ja kiedy przed załamaniem pogody założyłem półnadstawkę, bo mi się „gniazdo wylewało”, a potem z powodu ochłodzenia pszczoły wróciły do korpusu gniazdowego zastanawiałem się co dalej? Czy zdjąć półnadstawkę, aby zmniejszyć im powierzchnię do ogrzania gniazda, czy może użyć płótna i przykryć gniazdo? Gdybym miał beleczki wystarczyłoby, abym założył beleczkę skrajną, czyli zamknął gniazdo i po problemie. Należy tu pamiętać, że wszelkie przeglądy i otwarcia ula należy ograniczać, bo temperatura na zewnątrz tylko około paru stopni C.
Dodatkowo jeśli stosujemy beleczki mamy więcej dostępnego propolisu, którym pszczoły kitują, jeśli tego potrzebują i regulują sobie wentylację i ciepło w gnieździe. A propolis przecież to wspaniały lek na wiele problemów zdrowotnych skóry i nie tylko. Jest substancją o doskonałych własnościach przeciwgrzybicznych i przeciwbakteryjnych. Propolis można stosować na choroby układu oddechowego, pokarmowego, choroby skóry, rany i oparzenia. Wspomaga leczenie pęcherza, żołądka, jelit i dwunastnicy, czy łuszczycy. Jest też stosowany jako antybiotyk uodparniający na zachorowania okresu grypowego. Pszczelarze mogą dostarczyć propolis w postaci grudek, proszku, czy wyciągów spirytusowych. W aptekach występuje w postaci tabletek, pudrów, aerozoli, maści, pomadek, pudrów, czy czopków. Należy jednak pamiętać, że u osób skłonnych do alergii, może on sam takie reakcje wywoływać.
Ja korzystając z przerwy wymuszonej przez pogodę, w pracach w pasiece, postanowiłem oczyścić posiadane beleczki między ramkowe z poprzednich sezonów i przywrócić je do łask w posiadanych ulach drewnianych. Wykonałem więc ich oczyszczenie, czyli zeskrobanie kitu dłutem pasiecznym. Później sporządziłem nalewkę ze spirytusem w stosunku wagowym 100 g spirytusu, 40 g wody i 15 g propolisu. Odstawiamy ją potem w ciemne miejsce na 14 dni. Mieszamy ją codziennie, następnie cedzimy przez papierowy filtr przelewowy do kawy i gotowe. Stosowanie np. na okres grypowy: 15 kropli do łyżeczki do miodu, czy herbaty 2 razy dziennie i po problemie. Na zdrowie! Więcej informacji np. na stronie:

www.pasieka.rostkowski.info-propolis >>>

piątek, 14 kwietnia 2017

Jakie ule wybrać? cz.3

Skrajna ramka też zapełniona, miód zasklepiony, pierzga, pyłek.
Postanowiłem opisać Wam ostatnie zdarzenie w mojej pasiece, które wg mnie jest bezpośrednio związane z charakterystyką uli, na których gospodaruje. Mam na myśli wielkość ramki WLKP i najczęściej stosowaną ilość ramek w jednym korpusie. Jeden korpus w ulu WLKP składa się z 10 ramek. A więc do rzeczy. Moje ule były już po pierwszych przeglądach. Miały już wcześniej zmienione dennice, na nowe. Jak ktoś nie ma podwójnych dennic, oczywiście może je zwyczajnie oczyścić i zdezynfekować. Wcześniej oceniłem też stany i zdrowie rodzin. Wszystkie roje były zdrowe i silne po zimie. Tak naprawdę to z wyjątkiem jednej rodziny, ale to temat na inny post. Stany zapasów miodu, też powyżej 2 ramek na rodzinę. Zacząłem też wiosenne pobudzanie. Na ramkach znalazłem pyłek, pierzgę, czerw kryty i otwarty, no i oczywiście matki (jeśli są jajeczka i czerw, to nie ma potrzeby szukać matek i je wyziębiać). Wcześniej zacieśniłem też ramki. Rodziny obsiadały co najmniej 8 ramek. Jak pogoda pozwalała, zbierały już sukcesywnie pyłek z rosnących w pobliżu kwiatów: zawilca, szafirka, przebiśniegów, krokusów oraz leszczyny, wierzby i rozpoczynających kwitnienie drzew owocowych (mirabelek, czereśni, wiśni, śliw). Pogoda dzień przed opisywanym przeglądem była słoneczna, z temperaturą dochodzącą nawet do dwudziestu kilku stopni. Wtedy w kilku ulach zauważyłem dużo pszczół, tzw. "brody". Postanowiłem sprawdzić, czy matki w takich dobrych warunkach pożytkowych mają jeszcze, gdzie czerwić? Czy całe ramki nie są już zapełnione pyłkiem, pierzgą i miodem i w związku z tym są ograniczone w czerwieniu? No i okazało się, że miałem dobre przeczucie. W ulach nie było już miejsca dla czerwienia. Dla przykładu zamieszczam zdjęcie ostatniej skrajnej ramki, gdzie cały plaster jest zajęty przez: 1/3 miód zasklepiony, reszta to; nakrop, pierzga i pyłek. W pozostałych ramkach było jeszcze więcej miodu. Dodatkowo pod ramkami pszczoły zaczęły budować dziką zabudowę. Ponieważ, w tym roku zamierzam pierwszy raz zebrać miód trzy razy, moim celem jest maksymalny i szybki wzrost siły rodzin. Jest taka zależność, która mówi, że masa pszczół w rodzinie powyżej 2 kg powoduje do kwadratu wzrost produkcji masy miodu, oczywiście przy spełnieniu zaspokojenia pożytków dla rodziny. Postanowiłem więc, w tych rodzinach dla osiągnięcia ich siły, czyli ciągłości czerwienia, oprócz pobudzania dodać półnadstawkę, aby do półkorpusu znosiły pożytek oraz częściowo przeniosły wcześniejsze zbiory z dolnego korpusu do góry. W korpusie gniazdowym natomiast, dodać ramkę suszu, aby matka miała, gdzie czerwić. Wiadomo, że w takiej sytuacji pszczoły mają większą powierzchnię do ogrzania i istnieje niebezpieczeństwo wyziębienia czerwiu. Na drugi dzień okazało się, że moje obawy się sprawdziły. Pogoda się załamała i dni obecnie oscylują wokół 10 st C. Nie jest to korzystne dla rodzin. W tej obecnej sytuacji rodziny mają większą powierzchnię do ogrzania. Reasumując ule WLKP 10 ramkowe wymusiły rozszerzenie o półnadstawkę. Gdybym miał do dyspozycji ul 12 ramkowy wystarczyłoby dodać tylko dwie ramki i byłoby po problemie. Obecnie w tym okresie niestabilnej pogody wiosennej, aby optymalizować warunki rozwoju dla pszczół ul WLKP 10 ramkowy się nie sprawdza, gdyż wymusza niepotrzebną pracę dla pszczelarza, a pszczołom utrudnia rozwój.
Dla osób stojących przed wyborem rodzaju ula mam swoje wnioski, po tym wydarzeniu. Po pierwsze kierujcie się typem gospodarki pasiecznej, jaką zamierzacie prowadzić (stacjonarna, czy wędrowna). Rozważcie wtedy ciężar i wytrzymałość ula oraz jego kształt (brak wystających elementów), co ułatwia przewożenie. Natomiast zawsze warto, aby każdy rodzaj uli stosowanych przez Was, posiadał dobry współczynnik izolacji cieplnej. Rodziny zużywają wtedy mniej energii na ogrzanie rodziny oraz na pracę,w przypadku konieczności wentylowania go przez pszczoły, gdy jest gorąco.Wg mnie ważne jest też, aby dla ergonomii pracy możliwe było trzymanie ramki z miodem i pszczołami, jedną ręką (ciężar) oraz, aby szerokość wystającej części ramki, za którą trzymamy był wystarczający (pewny chwyt). Te warunki może według mnie spełnić ramka: Zandera, Ostrowskiej i Langstroth'a. Oczywiście w ograniczaniu rozmiaru ramki w ulach korpusowych jest granica np. będzie nią wielkość kłębu zimowego, który optymalnie wynosi około 20 cm średnicy. Można ten wpływ minimalizować zimując rodziny jedna nad drugą przy stosowaniu gospodarki korpusowej. Jeśli jednak Wasz wybór padł na ul WLKP, to polecam mniej popularny, większy ul 12 ramkowy, który oczywiście będzie miał też wadę, korpus będzie cięższy :-) Dodatkowo myślę, że przy odpowiednio dużych pożytkach, przyszłość należy do gospodarki korpusowej, a nie ramkowej, czy mieszanej, jak ma to miejsce w ulu WLKP. Ale tak to jest z kompromisami :-) Ale żeby nie było, że jest idealnie, coś w tej gospodarce korpusowej mi się nie podoba. A mianowicie masowość produkcji. Nie ma tam miejsca, "na uważanie" na każdą pszczółkę w trakcie przeglądu. Tutaj wspomnę o korpusach bezfelcowch, które pozwalają, w trakcie przeglądów na „oszczędzanie pszczółek”, kiedy układamy korpusy na siebie, gdyż wykonujemy ich suwanie, a nie nakładanie. Jednak kiedy ul nie ma felców, zbytnio nie nadaje się do transportu, czyli gospodarki wędrownej. Reasumując, każdy musi wybrać sam to, co dla niego będzie najwygodniejsze i dostosowane: gospodarka, pożytki, klimat (temperatura) i ilość przeznaczanego czasu na własne prace. Życzę trafionych wyborów. Ja też jeszcze ciągle się uczę i następne zakupy uli przede mną :-)

środa, 5 kwietnia 2017

Miodarka- wirówka wykonana samodzielnie- (ang. handmade).



Każdy pszczelarz, który stosuje gospodarkę prowadzoną na ramce z węza, potrzebuje miodarki do odwirowywania miodu z plastrów. Choć dla amatorów możliwe jest inne rozwiązanie np. prowadzenie gospodarki ekologicznej bezwęzowej (np. amerykańskie ule trapezowe). Zainteresowanych odsyłam do strony:

http://www.bushfarms.com/bees.htm , czy też http://wolnepszczoly.org/linki/. Możliwe też jest budowanie barci w pniach i umieszczanie ich na drzewach (Kaukaz, Armenia).

Ja, póki co gospodarzę na ramkach z węzą. Potrzebna mi więc była miodarka, którą zdecydowałem się wykonać sam. Moja koncepcja budowy miodarki narodziła się po obejrzeniu filmiku na Facebook’u na pewnej greckiej stronie.

Ponieważ w przypadku zakupu profesjonalnych miodarek jest to wydatek kilku tysięcy złotych, co nie jest koniecznie na początku przygody z pszczelarstwem. Istnieją inne rozwiązania. Można kupić używana miodarkę ręczna lub też wykonać ja samemu. Ja spróbowałem tego drugiego rozwiązania, które na początek wydało mi sie dobrym rozwiązaniem i nie żałuję. Moja rodzina i przyjaciele nie narzekają na jakość miodu :-) Wydatki, które poniosłem, pomimo jednostkowej produkcji to tylko 230zł. Cena jest więc dużą zaletą takiego rozwiązania. Oczywiście nie liczę tu napędu, którym jest wiertarka elektryczna, którą każdy ma w domu i można ją do tego celu wykorzystać. Oczywiście należy jeszcze dodać do tego swoją pracę, która jest bezcenna :-) Na koniec dodam, że moja konstrukcja jest niedoskonała i należy ją traktować jako pierwszą wersję. Jest to raczej koncepcja, na której możecie oprzeć swój projekt. Ponieważ miałem na Facebook’u kilka zapytań na jej temat, zamieściłem jej szkic, cennik i zdjęcia wykonanej przez siebie miodarki. Obecnie już wiem, że wprowadziłbym kilka modyfikacji, aby poprawić jakość pracy. Zmieniłbym kilka rzeczy np. pokrywę wykonałbym jako dzieloną, otwieraną na zawiasach, a napęd umieściłbym pod miodarką z mocowaną wiertarką. Obecnie przełożenie napędu wykonałem z grubego sznura, działającego jak sprzęgło i jest u góry. Dodatkowo warto by zastosować kasetę wewnętrzną radialną, co umożliwiłoby wirowanie obydwu stron plastrów jednocześnie. Skorzystajcie z tych rad i wykonajcie pierwszą swoją wirówkę do miodu sami. Powodzenia!